Robię wszystko by tylko o tobie nie myśleć. Robię wszystko, by czuć się lepiej, coraz lepiej. Nie wychodzi mi to - fakt, ale wciąż próbuje. Próbuje wmówić sobie, że wszystko jest okej. Nie udaje się, ale chyba jestem bliska celu. Przecież oddycham, jem, czasem nawet się uśmiechnę, przecież nawet wychodzę do ludzi. Ledwo. Zmuszam się do tego, ale jednak wychodzę.
Gdybyśmy były swoje, Ty moja a ja Twoja nadal, to było by tak właśnie: czekam na ciebie, aż ukarzesz się moim oczom. Gryzę z nerwów dolną wargę, tak jak to mam w zwyczaju. Rozglądam się i poprawiam ciągle włosy, gdyż są tak nieujarzmione, że czasem mam wrażenie, jakby to były chwasty. Czekam. Wciąż czekam i nagle Cię widzę. Też się rozglądasz. Nieśmiało bawisz się paskiem swojej torby. Nie wiem, czy maz tak w zwyczaju jak ja gryzienie dolnej wargi, ale tak właśnie to widzę. W końcu i Ty zauważas mnie. Ja przestaję pastwić się nad wargą a Ty nad paskiem, bo już nic nie jest dla nas ważniejsze od naszych oczu. I ja biegnę. Biegnę jak oszalała do Ciebie i Ty też. Ty też to robisz. Łapiesz mnie w ramiona i ja Ciebie również. Ja Ciebie również. I ściskam Ciebie a Ty ściskasz mnie. Czuję bicie Twojego serca tak mocno jesteśmy do siebie ściśnięte. I jestem szczęśliwa. Jestem taka szczęśliwa bo, tak bardzo nieśmiało, całujesz mnie. Z początku delikatnie, jesteś bardzo zawstydzona a jak ta zszokowana, że stoję jak słup soli. Ale wkrótce się budzę i daje ponieść doznanią pocałunku. Czuje wszystko naraz. Szczęście, podniecenie, pragnienie o więcej. Czuję Twoje miękkie wargi na moich i wiem, że będę chciała smakować ich cały czas. A kiedy odrywasz swoje usta od moich nagle czuje się osamotniona, moje wargi nadal szukają Twoich usychając z pragnienia. I Ty to widzisz. I Ty też jesteś szczęśliwa. Na ten widok ponownie przyciskasz swe usta do moich i trwamy tak w pocałunku. Wciąż trwamy.... I jesteśmy szczęśliwe. Tak bardzo szczęśliwe, bo mamy siebie. Ty masz mnie, a ja mam Ciebie.
Tańczymy do psychodelicznych melodii. Namówiłaś mnie na obcisłą, krótką czerwoną sukienkę. Twierdzisz, że idealnie pasuje do mojej figury i do włosów. Nie podzielam Twojego zdania, ale przy Tobie czuje się piękna. Ty również ubierasz sukienkę, ale niebieską, szafirową. Twoje oczy są jaśniejsze, ale kolor tej sukienki podkreśla ich barwę. I Ty również nie jesteś przekonana do tej sukienki, ale Ty też czujesz się przy mnie najpiękniejszą dziewczyną na świecie. A ja mówię Ci, że jesteś. Dla mnie jesteś idealna. I mówię Ci to. A Ty masz łzy w oczach. Ale jesteś szczęśliwa. Kiedy tańczymy na parkiecie, nie możemy oderwać się od siebie. Nasze ciała w tym tańcu są jednością. Czuję, jaka jesteś rozpalona. Czuję, jak bije Twoje rozszalałe serce. Słyszę je nawet w tym hałasie. Bo tylko to, co dzieje się z Tobą i w Tobie interesuje mnie najbardziej. Zamykam oczy i czuje się szczęśliwa. I Ty też. I naglę przestaje tańczyć, i wpatruję się w Ciebie. Masz zarumienione policzki, błogi uśmiech na twarzy. Czujesz, że coś jest nie tak, ściskasz mnie za rękę. Ale wszystko jest dobrze. Bo mam Ciebie a Ty masz mnie. I całuję Cie. Całuje Cię tak, jakby zaraz miał się skończyć świat. Całuję Cię całą sobą, całym swym jestestwem. Jesteśmy rozpalone. Jesteśmy swoje. W pocałunku moje ręce wędrują po całym Twoim ciele. Nie mogę przestać. Dotykam Cię i czuje, jak przechodzi Cię dreszcz. I mówisz do mnie:
-To z pożądania. Chodź, chcę uwolnić Cię od tej sukienki.
I wychodzimy, bo ja również chcę pozbyć się sukienki ale Twojej. Zazdroszcze jej, bo przylega do całego Twojego ciała i tylko ona odgradza mnie od tego, co się kryje pod nią. I wychodzimy. I jesteśmy swoje. Ja jestem Twoja, a Ty jesteś moja.
Musiałam wstawić to tutaj. Chcę mieć to też w tym miejscu.
Powróciłam już tak na dobre. Nie zamierzam więcej tego opuszczać. Już nie. Będę pisała tu nawet za parę lat, kiedy M. będzie siedziała mi na kolanach.







