Na dzisiaj mam stan wszechogarniającej obojętności. Jest mi obojętne to, czy zasnę, i to, czy się obudzę. Jest mi obojętne, czy się z kimś pokłócę, czy może kogoś zabije. Obojętne jest mi to, czy będę w stanie kogoś jeszcze cholernie mocno pokochać. Obojętne jest mi, kto z kim chodzi, kto z kim się całuje, kto się puszcza. Obojętne jest mi kto się do mnie odezwie, kto się na mnie wypnie, kto mnie zbeszta, kto mnie przytuli, kto mnie pocałuje, kto się na mnie popatrzy, kto jaką decyzje podejmie, co się z kimś stanie. Obojętne jaka będzie jutro pogoda i co jutro będę robiła. Obojętne co się stanie dzisiejszej nocy, obojętnie kto umrze, obojętnie kto będzie miał wypadek, obojętnie kto przyjdzie na ten chory świat. Obojętnie jaka muzyka gra w moich głośnikach, obojętnie co pije, co jem i czy wgl zasnę. Obojętnie o czym będę myślała przez następne godziny, dni, miesiące, lata. Obojętnie czy umrę zaraz, czy może za parę minut czy może raczej za parę dni.
Widzisz? Jest mi to wszystko obojętne.
Nie mogę patrzeć na to, co się ze mną dzieje. Dlatego nie patrzę. Już dawno wydłubałam sobie oczy.
niedziela, 11 marca 2012
sobota, 10 marca 2012
09.02.12 **
Nie mam pojęcia dlaczego, ale mam wielką, naprawdę ogromną ochotę się upić. Najlepiej w trupa, żeby nazajutrz nie móc otworzyć oczu, i wgl powrócić do rzeczywistości. Piękna sprawa, ale pewnie nic z tego nie wyjdzie znając mnie i moje zamiary. A co odkryłam? Coś bardzo niepokojącego. Moje myśli krążą ostatnio wokół alkoholu i środków odurzających. Są takie dni, w których o niczym innym nie myślę. Jeśli to wszystko zamieni się w czyny, kiedy wreszcie pęknę, nie jestem pewna, czy będę wstanie się powstrzymać. Boże chroń. Odwyk to ostatnie czego bym chciała. Na chwilę obecną moje myśli wirują niczym bumerang. Puszczam je wolno, z nadzieją, że trafią w jakieś rozwiązanie, ale one tylko się o to rozwiązanie ledwo ocierają, by wrócić z podwojoną siłą, i uderzyć mnie w pierś - w najgorszym wypadku w głowę, jeśli nie uda mi się w porę zareagować. Jest mi strasznie trudno przyznać się do niektórych rzeczy, ale kiedyś będę musiała. Przytłacza mnie to wszystko. Najgorszy, a zarazem najlepszy czas się w weekend... Najgorszy z tego względu, że właśnie kiedy zaczyna się weekend, mam czas i wolność myślenia, o głupich, naprawdę głupich rzeczach, bo wiem, że jeśli zajdzie taka potrzeba, to będę mogła zostać spokojnie w domu, a nie wstawać o 6:30 ledwo żywa, by zasuwać do szkoły. Oraz będę miała czas, by wykurować się do poniedziałku i odzyskać jasność umysłu. Aż mnie roznosi szczerze mówiąc. Nie mogę czytać, bo nie mogę się skupić. Butelki win, whisky, wódki wołają mnie a ja jestem na to wołanie bezradna. Bezradnie otwarta. Jeszcze chwila i zwariuje. Idę gryźć poduszkę.
Zamknąłeś mnie w tej klatę obcych mi czuć, i wymagasz, bym zapoznała się z nimi na nowo.
Zamknąłeś mnie w tej klatę obcych mi czuć, i wymagasz, bym zapoznała się z nimi na nowo.
piątek, 9 marca 2012
09.03.12
Miałam dzisiaj tyle myśli, które wirowały w mojej głowie, ale żadnej z nich nie zapisałam, ani nawet nie zapamiętałam. Postanowiłam wysłać je w nicość. Może w kosmos. Niech wirują sobie tam ile zechcą. Ale nie muszą wracać. Puściłam je wolno, więc niech cieszą się niebytem. Może kiedyś do mnie jednak wrócą. Nie wiem czy z chęcią je przyjmę. Nie wiem, czy uciesze się z ich powrotu. Ale na pewno będzie to dla mnie zaskoczenie, kiedy ponownie do mnie wrócą.
Wróciło 'pochłanianie przeze mnie książek'. Bardzo się z tego cieszę, tym bardziej, że rozpoczął się weekend. Mam w planie przeczytanie 4 tomu Percy'ego Jackson'a. Jeżeli przeznaczę na niego całą sobotę, to powinnam go przeczytać w jeden dzień. Byłoby miło, bo dzięki temu mogłabym zacząć czytać kolejne książki z biblioteki, i w końcu może bym trafiła na ten dzień, w którym oddadzą mi zamówioną, już po raz drugi, kartę biblioteczną. Dorwałabym również dział 'nowości', który jest już od dawien dawna, a ja 'odkryłam' go dopiero tydzień temu, tym bardziej, że stoi tuż przy wejściu i wyjściu...
Na ten tydzień zamieniłam się w 'gospodynię domu'. Jeżeli będę chciała pchać się w związek małżeński, błagam, ktokolwiek - odwiedź mnie od tego pomysłu, choćbyś miał zepchnąć mnie z klifu. Będę bardzo wdzięczna.
Nie wiem dlaczego, nie wiem z jakiego powodu - może to dlatego, że kończy mi się miesiączka - ale dosłownie pół godziny temu posprzątałam kuchnie... Tak - posprzątałam. Nigdy bym się do tego nie przyznała przed samą sobą, ale zrobiłam to i to z własnej woli. Nie dobrze. Ten tydzień 'gospodyni' mi nie dłuży. Ale bardzo ciesze się z tego weekendu. Postanawiam wykorzystać go na leżenie, picie kawy, słuchanie muzyki i czytania książki. Jutro sprzątanie, a potem czas dla siebie, żeby w niedziele pouczyć się na pytanie z historii i biologii... Wychodzi na to, że mój weekend składa się jedynie z dzisiejszej połowy dnia i jutrzejszego dnia (nie licząc sprzątania), a niedziele rezerwuje na... uczenie się. Hm... Krótki ten weekend. Przykre.
Jak ktoś jeszcze mnie dzisiaj wkurzy - nie ręczę za siebie ^^
Asking Alexsandria - Someone Somewhere.
Wróciło 'pochłanianie przeze mnie książek'. Bardzo się z tego cieszę, tym bardziej, że rozpoczął się weekend. Mam w planie przeczytanie 4 tomu Percy'ego Jackson'a. Jeżeli przeznaczę na niego całą sobotę, to powinnam go przeczytać w jeden dzień. Byłoby miło, bo dzięki temu mogłabym zacząć czytać kolejne książki z biblioteki, i w końcu może bym trafiła na ten dzień, w którym oddadzą mi zamówioną, już po raz drugi, kartę biblioteczną. Dorwałabym również dział 'nowości', który jest już od dawien dawna, a ja 'odkryłam' go dopiero tydzień temu, tym bardziej, że stoi tuż przy wejściu i wyjściu...
Na ten tydzień zamieniłam się w 'gospodynię domu'. Jeżeli będę chciała pchać się w związek małżeński, błagam, ktokolwiek - odwiedź mnie od tego pomysłu, choćbyś miał zepchnąć mnie z klifu. Będę bardzo wdzięczna.
Nie wiem dlaczego, nie wiem z jakiego powodu - może to dlatego, że kończy mi się miesiączka - ale dosłownie pół godziny temu posprzątałam kuchnie... Tak - posprzątałam. Nigdy bym się do tego nie przyznała przed samą sobą, ale zrobiłam to i to z własnej woli. Nie dobrze. Ten tydzień 'gospodyni' mi nie dłuży. Ale bardzo ciesze się z tego weekendu. Postanawiam wykorzystać go na leżenie, picie kawy, słuchanie muzyki i czytania książki. Jutro sprzątanie, a potem czas dla siebie, żeby w niedziele pouczyć się na pytanie z historii i biologii... Wychodzi na to, że mój weekend składa się jedynie z dzisiejszej połowy dnia i jutrzejszego dnia (nie licząc sprzątania), a niedziele rezerwuje na... uczenie się. Hm... Krótki ten weekend. Przykre.
Jak ktoś jeszcze mnie dzisiaj wkurzy - nie ręczę za siebie ^^
Asking Alexsandria - Someone Somewhere.
czwartek, 8 marca 2012
środa, 7 marca 2012
07.03.12
Dlaczego czuje się tak... Tak strasznie wypompowana ze wszelkich uczuć i emocji? W tym momencie nie czuje nic. Zupełna pustka. A przecież to nie zdarza mi się.. prawie wcale! Zaczynam powoli przerażać samą siebie, i to jest w tym wszystkim najdziwniejsze. Jeszcze dzisiejszego ranka płakałam i byłam totalnie smutna, ale potem to ustąpiło uczuciu...pustki. Kompletnej pustki. W dodatku ani trochę nie chcę mi się nic robić. Miałam zmyć poobrywany lakier z paznokci i pomalować je na nowo - nic z tego nie wyszło, chociaż przekładam to już z trzeci raz. Miałam umyć włosy - nic z tego. Nie mam siły. A to co z niej zostało przeznaczam na jako takie funkcjonowanie do, powiedzmy, 22:00.
Śmieszni są ci ludzie. Wychodząc na rynek nie spodziewałam się spokoju i nudnych ludzi. Wręcz przeciwnie. Wiedziałam, że będzie istny harmider, a ludzie będą wyglądać każdy inaczej. To nawet zabawne, jakby się tak przyglądnąć temu pod tym kątem. Usłyszałam skrawki nawet ciekawych rozmów, chociaż nie ukrywam, niektórymi byłam zniesmaczona.
Zastanawiam się... Dlaczego mężczyźni są takimi sprośnymi świniami? Przecież gdyby nie ich świńskie zachowanie i kosmate, ZBYT!, kosmate myśli, to może i by byli nawet do strawienia przy obejściu...
Pan Nieznajomy w tramwaju, który gadał przez telefon miał naprawdę bardzo ładny głos. Dawno nie słyszałam tak pięknego głosu u mężczyzny, więc... duży plus!
Jutro czeka mnie zaliczenie połowy zagadnień z niemieckiego. Ktokolwiek - trzymaj kciuki. Albo jednego.
Głowa boli niemiłosiernie. Jak dała mi prawie dwa tygodnie odpocząć, tak teraz od tygodnia boli codziennie, a od dwóch dni daje w dupę jak nigdy. Do tego dochodzi ból miesiączkowy i voila! Wory pod oczami, opadające powieki nawet po dawce kawy, szuranie nogami bo nie ma się już siły ich podnosić, zbywanie ludzi jeszcze bardziej niż do tej pory. Co do kawy - powinnam ją sobie chyba wstrzykiwać dożylnie co godzinę, żeby to przyniosło zadowalający efekt.
"Zacisnąć powieki tak mocno, by usłyszeć trzask łamanych powiek."
Śmieszni są ci ludzie. Wychodząc na rynek nie spodziewałam się spokoju i nudnych ludzi. Wręcz przeciwnie. Wiedziałam, że będzie istny harmider, a ludzie będą wyglądać każdy inaczej. To nawet zabawne, jakby się tak przyglądnąć temu pod tym kątem. Usłyszałam skrawki nawet ciekawych rozmów, chociaż nie ukrywam, niektórymi byłam zniesmaczona.
Zastanawiam się... Dlaczego mężczyźni są takimi sprośnymi świniami? Przecież gdyby nie ich świńskie zachowanie i kosmate, ZBYT!, kosmate myśli, to może i by byli nawet do strawienia przy obejściu...
Pan Nieznajomy w tramwaju, który gadał przez telefon miał naprawdę bardzo ładny głos. Dawno nie słyszałam tak pięknego głosu u mężczyzny, więc... duży plus!
Jutro czeka mnie zaliczenie połowy zagadnień z niemieckiego. Ktokolwiek - trzymaj kciuki. Albo jednego.
Głowa boli niemiłosiernie. Jak dała mi prawie dwa tygodnie odpocząć, tak teraz od tygodnia boli codziennie, a od dwóch dni daje w dupę jak nigdy. Do tego dochodzi ból miesiączkowy i voila! Wory pod oczami, opadające powieki nawet po dawce kawy, szuranie nogami bo nie ma się już siły ich podnosić, zbywanie ludzi jeszcze bardziej niż do tej pory. Co do kawy - powinnam ją sobie chyba wstrzykiwać dożylnie co godzinę, żeby to przyniosło zadowalający efekt.
"Zacisnąć powieki tak mocno, by usłyszeć trzask łamanych powiek."
sobota, 3 marca 2012
3.03.12
Jestem potwornie zmęczona. Wstawanie o tak wczesnych porach, kończy się zasypianiem na lekcji, już nie wspominając o przerwach, które są tak głośne, że dotąd nigdy na nich nie przysypiałam. Aż do teraz. Nie wystarczy weekend na odespanie. Mnie potrzeba co najmniej miesiąca, albo najlepiej dwóch. Wakacje, gdzie jesteście?
Wszystko zaczyna rozpadać się w coraz większe gówno. Bardzo przepraszam Cię Madziu. Dzisiaj wyjątkowo dużo razy źle Cię zrozumiałam, doprowadzając do rozdrażnienia i kłótni.
Jeżeli to wszystko się naprawi, będę naprawdę szczęśliwa...
Jeżeli zabiorę się w końcu za zaliczanie przedmiotów - będzie wspaniale.
Ale nic nie wskazuje na to, by było lepiej.
Wszystko zaczyna rozpadać się w coraz większe gówno. Bardzo przepraszam Cię Madziu. Dzisiaj wyjątkowo dużo razy źle Cię zrozumiałam, doprowadzając do rozdrażnienia i kłótni.
Jeżeli to wszystko się naprawi, będę naprawdę szczęśliwa...
Jeżeli zabiorę się w końcu za zaliczanie przedmiotów - będzie wspaniale.
Ale nic nie wskazuje na to, by było lepiej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

